Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sunpak gx17. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sunpak gx17. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 lutego 2008

Wyprawa

Dziś po południu wybrałem się na wyprawę moim Scarabeo. W planie miałem fotografowanie - była fantastyczna pogoda, lekka mgiełka, dająca niesamowitą perspektywę. Chciałem pofotografować ruiny zamków przy drodze z Attimis do Cividale. Ale przy okazji chciałem też pojechać inną niż zwykle trasą, zupełnie bocznymi drogami. Zatrzymałem się na moment zaraz po wylocie z Nimis na mostku nad Cornappo.
Później niestety zawiodła mnie wciąż jeszcze niepewna orientacja w terenie, na trasę do Cividale wjechałem zbyt wysoko, już za ruinami, które chciałem sfotografować.
Zanim jednak się zorientowałem, że moje obiekty są za mną, a nie przede mną, znalazłem się w Cividale.
To urocze, senne zazwyczaj miasteczko, było straszliwie zatłoczone -odbywał się właśnie jeden z większych w okolicy targ staroci.
Już przy pierwszym stoisku zaliczyłem trafienie - maleńki aparacik Agfy - silette I. Może nic nadzwyczajnego, nigdy o nim wcześniej nie słyszałem, ale cena 10 euro mnie przekonała - w komplecie była jeszcze lampa Sunpak GX17 i filtr UV. Sprawdziłem pobieżnie mechanizm aparatu, wyglądał ok.
Kolejne stoiska i coraz więcej sprzętu fotograficznego i filmowego - zacząłem sobie nawet wyrzucać pochopny zakup - ale zazwyczaj na tych targowiskach nie znajdowałem niczego ciekawego, najczęściej Zenity, które mnie nie interesują.
Gdzieś w połowie drogi, pod pomnikiem Cezara, stał facet z resztkami rozmontowanego oświetlenia studyjnego. Kupiłem dwie lampy z metalowymi przysłonami - będę się musiał z nimi trochę pobawić, ale kosztowały grosze.
Już właściwie miałem zawrócić, wydawało się, że to koniec straganów - ale postanowiłem się jeszcze przejść mostem diabła.
I tam, przy samym końcu, znalazłem dokładnie to, czego szukałem od ładnych paru lat.

Przepiękna Praktica, w doskonałym stanie - na tyle, na ile potrafiłem to sprawdzić w ciągu 15 minut. Korpus bez jednej rysy, wygląda, jakby większość czasu przeleżała w futerale.
Jest to model bez światłomierza, ale poza tym wszystko, czego można w starym aparacie zapragnąć. Oryginalny obiektyw, twardy futerał - bajka.
Sprzedawczynią okazała się Polka, pani spod Warszawy, handluje we Włoszech już od paru lat. Narzekała, że handel już nie ten, że zamknięto teraz granicę z Rosją i nie ma skąd brać towaru - Praktica zresztą też stamtąd przyjechała, ostatnim transportem, jeśli wierzyć opowieści.
W ten sposób wyczerpałem cały mój urodzinowy budżet, a kawałek dalej stały jeszcze dwa stoły, z Zenitami co prawda, ale za to ze świetnymi obiektywami.
Postanowiłem jednak nie ryzykować - żona nic nie wiedziała, że jestem na zakupach.
Zapobiegawczo kupiłem jej naszyjnik z turkusów w drodze powrotnej.
Podziałało.

W domu, przy oglądaniu sprzętu, czekała mnie niespodzianka - lampa błyskowa była wciąż naładowana. Udało mi się nawet podłączyć ją do mojego Sony - i działa! Daje lepsze efekty niż lampa wbudowana w korpus - jest ładnych parę centymetrów wyżej. No i niezła frajda - odczytywać sobie nastawienia przesłony z tabeli...

Instrukcje do aparatów znalazłem w internecie bez problemów - niezłej jakości skany dokładnie do moich modeli.

Gorzej z lampą - właściwie w internecie znalazłem tylko zdjęcie tego modelu wraz z ceną 10 dolarów. Czyli nie przepłaciłem - wręcz przeciwnie. Natomiast nie znalazłem żadnej informacji o ładowarce do niej - a musi takowa istnieć, bo lampa jest jednoczęściowa, wystaje z niej tylko kabelek, do tej ładowarki właśnie, jak podejrzewam.

Zresztą obawiam się, że ładowarki nie dostanę i będę musiał dostosować jakiś zasilacz. Chwilowo nie wiem jednak nawet, jaki woltaż jest wymagany. Napisałem e-maila do producenta w Japonii, zobaczymy, czy odpiszą...

Co za dzień.